sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 15


          O godzinie 8:00 obudził mnie Mario. Byłam na niego wściekła na niego, że to zrobił. Pół nocy nie mogłam spać. Rozmyślałam nad tym czy dobrze zrobiłam uciekają z domu.
- Wstawaj! Już 8:00 – krzyczał mi nad głową

- Człowieku uspokój się! Ja ty chcę spać!

- Nie ma takiej opcji. Dzisiaj cie zabierz ze sobą

- Ale ja nie chcę

- Ale mnie  to nie obchodzi. Wstajesz!

- Dobra już, ale nie krzycz

Nie miałam ochoty wychodzić z domu. Przecież Maciek mógł mnie znaleźć. Jednak z drugiej strony uwielbiałam spędzać czas z Mario i nie chciałam sprawiać mu przykrości. Wstałam więc z łóżka ubrałam się i zjadłam śniadanie przygotowane przez piłkarza
- To gdzie mnie zabierzesz – zapytałam wcinając kanapki

- Najpierw idziemy na zakupy. Potem ja mam mecz, ale wiem, że ciebie to nie interesuje więc możesz zostać w domu.

- Żartujesz? Chcę zobaczyć cię w akcji

- W takim razie plan na dzisiaj: zakupy, mecz, impreza

- Jaka impreza?

- Pomeczowa impreza

- Nie mam ochoty

- Oczywiście że masz. Nie ma żadnych wymówek!

Zaraz po zjedzonym śniadaniu Mario zabrał mnie do centrum Dortmundu na zakupy. Piłkarz kupował mi wszystko co tylko przymierzyłam. Kupował nawet to co całkowicie do mnie nie pasowało. Czasami sama nie wiedziałam co on niesie do kasy. Nie chciałam naciągać go na wielkie wydatki ale on był uparty. Po 2 godzinach chodzenia po sklepach stwierdziłam, że mam kupionych już tyle rzeczy, że mogę zaryzykować. Zaproponowałam więc, że ja kupię strój Mario, a on mi i oboje pójdziemy w tych strojach na dzisiejszą imprezę . Około godziny 12:00 wróciliśmy do domu i zjedliśmy obiad. Zaraz po posiłku Mario pojechałam na Signal Idunę by przygotować się do meczu ja natomiast postanowiłam trochę posprzątać. O 14:12 ubrałam jeansy, koszulkę i trampki i poszłam na stadion. Gdy weszłam są Signal Idunę Park dziwnie się poczułam. Ci grubi faceci z piwami w ręku i wydzierający się na całe gardło to zdecydowanie nie moje klimaty. Jakoś wytrzymałam te 2 godziny. Okazuję się, że piłka to wbrew pozorom coś bardzo ciekawego i wciągającego. Zaraz po skończonym meczu postanowiłam wrócić do domu i nie czekać na Mario. Gdy wróciłam do domu od razu udałam się do łazienki by wziąć prysznic. Półtora godziny późnej do domu wrócił piłkarz
Oliwia chodź do mojego pokoju – zawołał. Gdy weszłam do jego pokoju on wyciągnął spod łóżka niebieskie pudełko – proszę to dla ciebie – wręczył mi pudło powoli otworzyłam karton i zaniemówiłam. W środku była przepiękna, błękitna delikatna sukienka do kolan i szpilki tego samego koloru

- Nie podoba ci się?

- Nie! Jest przepiękna. Tylko...

- Tylko co?

- Tylko spodziewałam się po tobie jakiejś czerwonej, wyzywającej sukienki

- Jeśli taką chcesz to możemy jechać wymienić

- Nie! Pozytywnie mnie zaskoczyłaś – powiedziałam dając mu buziaka w policzek
- A strój dla mnie?

- Zaczekaj zaraz przyniosę – po chwili wróciłam – nie zaskoczę cię tak jak ty mnie

- To się jeszcze okaże- powiedział otwierając pudełko. Kupiłam mu dosyć eleganckie spodnie, białą koszulę i marynarkę

 – Zaskoczyłaś mnie myślałem że to będzie jakiś nudny garnitur. Ty zaskoczyłaś mnie, a ja zaskoczę resztę chłopaków

- Dlaczego?

 - Bo po pierwsze przyjdę z dziewczyną. Po drugie zawsze przychodzę ubrany w jeansy i jakąś pierwszą lepsze koszulką. Dobra idź się ubierać. Zaraz musimy iść.

Wróciłam do pokoju, ubrałam tą boską sukienkę i szpilki. Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy trochę pokręciłam. Gdy skończyłam do drzwi zapukał Mario, informując mnie, że taksówką właśnie podjechała. Wyglądał tak niesamowicie, że nie mogłam oderwać od niego oczu. Po kilku minutach jazdy podjechaliśmy pod klub w która miała się odbyć impreza. Było super. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. Okazuje się, że piłkarze nie są ani trochę podobni do tych, którzy są przedstawiani w mediach.  Późno w nocy wróciliśmy do domu. Od razu poszłam pod prysznic. Kiedy weszłam do pokoju na łóżku siedział Mario

- Ładnie dzisiaj wyglądałaś – powiedział podchodząc do mnie

- Dziękuję. Ty też

- To wszystko dzięki tobie

- Dlaczego?

- To wy wybrałaś mi strój

- W takim razie ja też swój wygląd zawdzięczam tobie

- Nie ty nawet w worku po ziemniakach wyglądałabyś pięknie – powiedział, przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Chciałam mu się postawić, ale nie mogłam. Chyba się zakochałam...

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 14


            Następnego dnia wcześnie się obudziłam. Spojrzałam na telefon. Była 12.00. biorąc pod uwagę to, jak późno położyłam się, nie spałam długo. Postanowiłam ubrać się i przywitać z rodzina Mario. Uczesałam włosy w kok. Założyłam jeansy oraz bluzkę i zeszłam na dół. Tam czekała na mnie już mama Mario ze śniadaniem.
- Dzień dobry – powiedziałam
- Witaj. Jak się spało? – zapytała kobieta z uśmiechem
- Bardzo dobrze. Dziękuję.
- Siadaj. Zrobiłam ci śniadanie. Pewnie jesteś głodna. 
- Tak. Dziękuję pani.
Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść kanapki przygotowane przez panią Goetze.
- Mario jest na treningu?
- Tak.
- A Felix?
- Felix teraz jest w szkole. Później wybiera się na trening. Wróci późnym wieczorem.
- Szkoda. Chciałam go dzisiaj poznać.
- Jeszcze będziesz miała okazję. – powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. -  Ja teraz musze wyjść. Niedługo powinien wrócić Mario. Jeśli będziesz czegoś potrzebować to dzwoń. – powiedziała dając mi kartkę z numerem swojego telefonu i wyszła.
Zostałam sama. Postanowiłam zrobić sobie herbatę i pójść do „swojego” pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać nad tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku dni. Dlaczego Mario przyjechał do polski? Czemu on mi tak pomaga? Z litości do mnie? Nie. Przecież wtedy nie przejechałby specjalnie tylu kilometrów. A może jednak cos dla niego znaczę? Wiem tylko jednak. Mogę na nim polegać. Jest dla mnie przyjacielem. Tak jak Ewka, pomaga mi. Musze mu jakoś podziękować. Tylko jak?

Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. To była mama. Miałam od niej aż 50 nieodebranych połączeń. Wiedziałam, że w końcu będę musiała z nią porozmawiać, więc niechętnie odebrałam.
- Nareszcie Oliwka! Córeczko! Nic ci się nie jest? Martwiliśmy się o ciebie. Gdzie ty się podziewasz?  Nie możesz tak z domu uciekać…
- Mamo – przerwałam jej- ze mną wszystko jest w pożarku. Proszę, nie złośćcie się. Ja musiałam wyjechać. Wrócę niedługo i wszystko wam wyjaśnię..
- My tu z tata od zmysłów odchodzimy. Masz natychmiast wracać do domu!
- Mamo, ja nie mogę. Musze pobyć na chwilę sama. Wytłumaczę jak wrócę. Nie martwcie się o mnie. Jestem bezpieczna. Porozmawiamy w domu.
- Powiedz przynajmniej, gdzie jesteś i kiedy wracasz. Ty przecież chodzisz do szkoły!
- O szkołę się nie martw. Wszystko nadrobię. Jestem u koleżanki. Musze kończyć. Kocham was.
            Rozłączyłam się i wyłączyłam telefon. Nie miałam zamiaru dłużej się im tłumaczyć. Wiem, że to dla nich trudne, ale nie mogę być teraz w Polsce. Tam jest Maciej.. boję się go. Łzy napłynęły mi do oczu. Zaczęłam płakać. Szybko się ogarnęłam i poszłam zobaczyć kto to.
- Cześć Oliwia! Ty już nie śpisz? – zawołał Mario, gdy mnie tylko zobaczył
- Jak widać nie. Jest 13.00. Ile można spać? A ty o której wstałeś?
- O 11. Na trening musiałem iść
- Biedactwo.. – przytuliłam go
- Oliwia. Ty płakałaś? Dzwonił do ciebie ten dureń?
- Nie, nic podobnego.
- Mi możesz powiedzieć
- Naprawdę nic się nie stało
- Ale wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć?
- Tak wiem. Mario..
- Tak?
- Dziękuję ci – znowu go przytuliłam
- Nie zaczynaj znowu dziękować. Nie masz za co.
- Właśnie, że mam.
- Ide dzisiaj do chłopaków, jeśli nie masz nic przeciwko. Chcesz iść ze mną?
- Jasne, że nie mam. Nie musisz się mnie pytać o pozwolenie. Od tego masz mamusię
- Tak się składa, że nie potrzebuję już zgody mamusi
- To teraz pytasz się tatusia? –zaśmiałam się
- Wiesz co? Foch..
- I tak się nie będziesz ma mnie gniewał. Znam cię. Kiedy Felix wraca?
- Za chwile powinien być. Tak bardzo chcesz go poznać?
- Tak. To jest twój brat.
- Ale jest zupełnie inny ode mnie.
- Mając takiego brata, trzeba być fajnym.
- Tak..
- Idę do siebie
Tak jak powiedziałam wróciłam do „swojego” pokoju. Zobaczyłam, że na półce są poukładane zdjęcia. Był na nich mały Mario. Zaczęłam je oglądać i od razu zrobiło mi się weselej. Po 20 minutach usłyszałam, że przyszedł Felix. Postanowiłam się z nim przywitać. Przecież on nie może być taki jak Mario mówi. Jednak szybko się przekonałam, że to prawda..
- Cześć jestem Oliwia. Ty pewnie jesteś Felix?
- Ta.. cześć – powiedział obojętnie. W końcu jestem gwiazdą juniorskiej BVB mnie wszyscy znają.
- To, ze jesteś… - nie dokończyłam, bo mi przerwał
- Tak, dostaniesz mój autograf. O to się nie musisz martwić. Tylko później. Teraz idę na trening.

„co za głupek” – pomyślałam. Znowu zostałam sama w domu. Nie miałam nic do roboty, więc włączyłam sobie TV. Jak zwykle leciał jakiś nudny film. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziłam się o 19.24 w „swoim” łóżku. Nie wiedziałam, jak się tam znalazłam. Okazało się, że mój kochany przyjaciel nie chciał, aby ktoś mnie obudził, więc przeniósł mnie do tego właśnie pokoju. O 20.03 pani Goetze zawołała mnie na kolację. Tego wieczoru jadłam z rodzicami Mario. Nareszcie mogłam poznać jego tatę.
- Dobry wieczór. Jestem Oliwia. Przyjaciółka Mario.
- Dobry wieczór. Jestem Jurgen- tata Mario.  Mój synek dobrze mówił „Oliwia jest mila, uprzejma, piękna i radosna. Po prostu  anioł” – wtedy Jurgena szturchnęła pani Goetze. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Do domu weszli Mario i Felix.
- Z czego wy się tak śmiejecie? – zapytał zaciekawiony Mario.
- Twój tata właśnie opowiada mi jakie rzeczy o mnie wygadujesz
- Tato!
- Spokojnie, powiedziałem tylko tyle co mama, ale wiesz, Oliwia. Na podstawie opowiadań Mario, mógłbym napisać książkę o tobie.
- Tato! Przestań już!
- Oj Mario, Mario. Co ty tu o  mnie opowiadasz?
- Samą prawdę – uśmiechnął się chłopak- A właśnie poznaj Felixa.
- Miałam okazje się z nim poznać. To ja już pójdę do siebie. Dziękuję wam bardzo za wszystko.
- Pomagać tobie to czysta przyjemność.  – powiedział uradowany Mario.
Poszłam do siebie, wykapałam się i ległam w łóżku. Przez  ten wyjazd mogłam nareszcie na chwile zapomnieć o tym idiocie – Maćku. I to wszystko dzięki Mario. Ile on dla mnie robi. Jest taki kochany. Z tą myślą zasnęłam… 
______________________________________________________________________
Co myślicie o losowaniu półfinałowych? Nam osobiście podoba się bardzo ;]

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 13


       Całą noc nie mogłam zasnąć, myślałam nad tym co się może stać jak tylko to zdjęcie gdzieś się ukarze. Przecież nie będę miała wtedy życia. Już widzę te nagłówki w gazetach „nowa miłość Goetze” nie mówiąc już o rodzicach. Będą na mnie wściekli z tego powodu, że po pierwsze nie powiedziałam im, że znam Mario, a co dopiero, że się z nim spotykam. Po drugie: moi rodzice uważają, że sławni ludzie są egoistyczni i puści i nie ma sensu się z nimi zadawać.
Nie miałam dzisiaj ochoty iść do szkoły, więc, gdy tylko zadzwonił budzik zeszłam na dół i poprosiłam mamę, by pozwoliła mi dzisiaj zostać w domu. Ona zauważyła, że od kilku dni coś mnie gryzie, więc zgodziła się bez wahania. Około godziny 11 stwierdziłam, że nie ma co siedzieć samej w czterech  ścianach. Ubrałam się na sportowo i postanowiłam iść pobiegać z psem. Gdy tylko otworzyłam drzwi zamurowało mnie..
- Co ty tutaj robisz? – zapytałam ze zdziwieniem
- Tez milo mi cie widzieć
- Dobrze, ze jesteś – powiedziałam wpadając w ramiona Mario. – chodź stąd. Moja mama nie może cie tu zobaczyć.
Poszliśmy do parku. Zaraz gdy usiedliśmy na ławce Mario zaczął rozmowę.
- Wiem co się stało.
- Skąd?
- Nieważne
- Ewka! Zabije ją!
- Dobrze zrobiła.
- I co? Przyjechałeś po to, żeby powiedzieć „a nie mówiłem”. Mów śmiało!
- Nie, nie przyjechałem po to.
- To po co?
- Żeby cię stąd zabrać. Musisz się od tego oderwać.
- Chyba żartujesz! Chyba nie myślisz, że się zgodzę. Co ja mam powiedzieć rodzicom?
- Nie musisz im nic mówić.
- Jak to nie? Mam uciec z domu? – powiedziałam i biegiem wróciłam do domu.
Byłam zła na Mario, że zaproponował mi cos takiego. Wtedy przyszedł sms. Byłam pewna, że to od Mario. Myliłam się. był od Maćka.
„ Chciałem ci tylko przypomnieć, że czekam na twoje pieniądze. Wiesz co się stanie, jeśli nie dostanę tego co chcę.”
Wtedy miałam już dość. Mario miał rację. Muszę się od tego wszystkiego oderwać.
Tata był w pracy, a mama akurat pojechała na rehabilitację, więc był to najlepszy moment, aby… by jechać do Niemiec. Napisałam wiadomość do Mario:
„ Przemyślałam to. Za 15 min będę pod stadionem”
Ze sobą wzięłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Spakowałam je do torebki, w razie gdyby Maciek mnie śledził. Rodzicom natomiast zostawiłam kartkę.
„Musiałam od wszystkiego odpocząć. Wyjeżdżam na kilka dni. Proszę nie szukajcie mnie. W razie czego będę pod telefonem. Oliwia.”
Gdy doszłam na stadion Mario już tam był.
- Cieszę się, że zmieniałaś zdanie. A gdzie twoje walizki?
- Najpotrzebniejsze rzeczy mam tutaj. – pokazałam na torebkę.
- W tym małym czymś?
- Tak.
- A gdzie Rico?
- W domu.
- Dlaczego go nie zabrałaś? Polubił mnie.
- Nie bądź tego taki pewny. On każdego tak traktuje.
- Ja tam wiem już swoje. On mnie ubóstwia.
Wyśmiałam go.
 – Mario..
- Tak.
- Dziękuję
- Za co?
- Za wszystko. Jestem dla ciebie obcą osobą, a ty mi tak pomagasz.
- Nie jesteś dla mnie obca. Jesteś najlepszą dziewczyną, jaka kiedykolwiek spotkałem. Przy tobie nie musze nikogo udawać. Tak jak przy tobie mogę zachowywać się tylko przy Marco. To ja powinienem ci podziękować.
- Dziękuję – powiedziałam dając mu buziaka w policzek.
- Nie teraz! Teraz prowadzę. Jeszcze z wrażenia zemdleję i co wtedy będzie?
Do Dortmundu jechaliśmy 11 godzin. Niby długo, ale z Mario tak świetnie się bawiłam, że czułam, jakby podróż trwała zaledwie godzinę. Do domu  Mario przyjechaliśmy o 1 w nocy.
- Oto moje królestwo – powiedział Mario, otwierając drzwi od domu.
- Cześć. Ty pewnie jesteś Oliwia. Mario wiele mi o tobie opowiadał – powiedziała kobieta, podając mi rękę.
- Dobry wieczór – powiedziałam niepewnie
- Oliwia, poznaj moja mamę – powiedział Mario
- Mi też miło, że mogę cie w końcu poznać. Od kiedy Mario wrócił z Polski bez przerwy o tobie opowiada. Dla niego już nie ma innego tematu.
- Mam nadzieję, że opowiada o mnie tylko same dobre rzeczy
- Według jego opowiadań nie jesteś człowiekiem, tylko aniołem
- Mamo! – krzyknął Mario
- Dobra już przestaje. Po tak długiej podróży pewnie jesteście głodni. Zapraszam do jadalni.
- Nie, dziękuję. Nie jestem głodna
- W takim razie Mario zaprowadź koleżankę do swojego pokoju. No chyba, że…
- Chyba, że co? – zapytał zaciekawiony piłkarz.
- No wiesz
- Nie, nie wiem
Mario doskonale wiedział o co chodzi, ale najwidoczniej lubił wprowadzać ludzi w zakłopotanie.
- Nie, nie jesteśmy razem – wtrąciłam się widząc jak mama chłopaka nie wiedziała co powiedzieć.
- Szkoda, bo ładnie razem wyglądacie. No dobrze idźcie już spać.
Mario pokazał mi mój pokój. Był duży, świetnie urządzony. Miałam wrażenie, jakby był zaprojektowany specjalnie dla mnie.
- Mario, nie mówiłeś mi, że mieszkasz razem z rodzicami
- Nie tylko z nimi. Mieszka Tu jeszcze mój brat Felix.
- Już nie kogę się doczekać kiedy go poznam
- Ty nie chcesz go poznać.
- Ty i twoja mama jesteście świetnymi ludźmi. Twój tata na pewno też.
- Tak, tata tak, ale Felix już nie. On ma 12 lat, gra w juniorskiej drużynie Borussi, a zachowuje się jak jakaś rozkapryszona gwiazda.
- Na pewno przesadzasz.
- Nie. Przekonasz się jutro. A teraz idź spać. Dobranoc – powiedział dając mi buziaka w policzek
- Dobranoc. Mario
- Tak
- Dziękuję
- Nie ma za co. – powiedział wychodząc z pokoju i gasząc światło.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 12


                 Jest niedziela, więc ja zwykle zjadłam siadanie, ubrałam się i poszłam z moim ukochanym pieskiem na spacer. O 11 ktoś zaczął dzwonić na mój telefon. Nie chętnie wzięłam go do ręki. To był Maciej. Nie chciałam z nim gadać, ale on miał na mnie haka, więc w sumie byłam do tego zmuszona.. Niechętnie odebrałam.
- Musimy poważnie porozmawiać. Będę u ciebie za pół godziny.
Czyżby mój kochany Maciuś poszedł po rozum do głowy? Maciek zjawił się o określonej godzinie. Można by mu wiele .. bardzo wiele zarzucić, ale punktualny to on zawsze był.
- Musimy porozmawiać – powiedział wchodząc do mojego pokoju.
- Wiem. . .
- Mam dla ciebie kolejne zadania – powiedział bardzo spokojnie
-  Co takiego?!
- Wiesz co będzie jeśli nie zrobisz tego co cię proszę – powiedział machając mi przed oczami fotkami z kręgielni
‘tak prosisz…’ – pomyślałam
- Co tym razem mam zrobić?
- Kupuje nowe mieszkanie
- I co ja mam do tego?
-  Zabrakło mi 100 000
- aha…
- Masz się dorzucić
- Co takiego?! Zwariowałeś?! Przecież wiesz, że nie pracuje i nie mam tylu pieniędzy..
- Ty nie masz – przerwał mi- ale znasz kogoś kto ma.
- Niby kogo? Rodzice nie dają mi tylu pieniędzy!
- Nie mówię o twoich rodzicach
- A o kim?
-  Jak ja mogłem się z Toba spotykać?! Ty taka głupia jesteś czy tylko udajesz? Mówie o twoim piłkarzu.
- Po pierwsze, to on nie jest mój. A po drugie to czy ty do reszty zgłupiałeś?
- Nie!
- Mario nie da mi tyle kasy. Nie mogę go o to prosić.
- Jest piłkarzem. Gra w jednym z najlepszych klubów. Nawet nie poczuje jak weźmiesz od niego trochę kasy. A skoro już zeszło na jego temat niech zaprosi nas do siebie.
- A to niby po co? Nie chce mi się na ciebie patrzeć, a  co dopiero gdzieś jechać z tobą.
- Po co? Jaka ty głupia jesteś! Czy ty siebie słyszysz? On jest sławny i bogaty. Jego koledzy też. A oboje dobrze wiemy, że laski lecą na takich facetów.
- Może i tak, ale Mario taki nie jest.
- Nie jest? Jak tam pojedziemy to się jeszcze przekonasz!
- On taki nie jest!
- A dlaczego tak uważasz? Nie znasz się na piłce. Nie znasz piłkarzy. Wszyscy są tacy sami. Dlaczego Goetze maiłby być inny?
- Znam go kilka dni, a zrobił już dla mnie więcej niż ty przez te trzy lata. Idź już sobie! Nie chce mi się z tobą gadać!
- Zrobił tak, bo chce się z Tobą przestać! Pa kochanie.. nie zapomnij o forsie.
Gdy tylko Maciek przekroczył próg mojego pokoju rzuciłam się na łózko i od razu zaczęłam płakać. Musiałam z kimś pogadać. Postanowiłam udać się do Ewki. 30 minut później byłam pod jej domem. Niepewnie zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi jak zawsze roześmiana przyjaciółka.
- Cześć – przywitałam się
- O to ty. Cześć. Płakałaś?- pokiwałam tylko głową- to na pewno przez niego! – krzyknęła i mnie przytuliła.
- Co tym razem zrobił ten drań?
Weszłam do jej domu i opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Ewka jak zwykle wysłuchała mnie i podniosła na duchu. Na nią zawsze mogłam liczyć. Wyszłam od niej i postanowiłam iść na spacer do parku. Późnym wieczorem wróciłam do domu. Rodzice akurat oglądali jakiś film. Nie chciałam, aby zauważyli, że mam jakiś problem, dlatego powiedziałam że jestem zmęczona i poszłam spać. Mama jednak zaczęła się czegoś domyślać. Może to i lepiej?...
____________________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział ;)) Trzymajmy kciuki za BVB ;** <33

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 11


Spałam sobie smacznie kiedy nagle poczułam, że coś mnie liże. Otworzyłam oczy. To był Rico.
- Rico! jak mogłeś mnie obudzić?- zapytałam psa jednocześnie sprawdzając godzinę. – Jak mogłeś mnie tak późno obudzić? Przecież już 11 – powiedziałam do psa śmiejąc się. wstałam z lóżka i zeszłam na dół do kuchni.
- Witaj śpiochu. Masz zrobiłam ci śniadanie. Zjedz i uczesz się, a potem pójdziemy na zakupy. – powiedziała z uśmiechem mama.
- Jasne. Za 30 min będę gotowa!
Zjadłam więc szybko pyszne śniadanie i poszłam się ubrać. Po umówionym czasie byłam już gotowa do wyjścia. Długo chodziłam z mamą po sklepach kupując wiele różnych ubrań i kosmetyków. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Na ekranie pojawił się numer Maćka. Kilka razy odrzuciłam połączenie, nie chciałam sobie psuć tak cudownego dnia rozmową z nim. On jednak nie dawał z wygraną i dzwonił dalej. W końcu odebrałam dla świętego spokoju.
- Czego chcesz ode mnie?
- Pięknie dzisiaj wyglądasz – zaczęłam się rozglądać. – nie rozglądaj się tak. Nie znajdziesz mnie. Za to ja cię bardzo dobrze widzę.
- Po co dzwonisz? – zapytałam oschle
- Pomyślałem, że skoro jesteś już na zakupach, mogłabyś kupić mi kilka rzeczy
- hahah niby z jakiej okazji?
- Z takiej, że jesteśmy raz..
- Byliśmy – przerwałam mu
- W takim razie z takiej okazji, że byliśmy razem.
- I to ma być ta okazja. Ty chyba sobie żartujesz?!
- Nie. To nie to. Okazją jest to, że mam twoje zdjęcie jak się całujesz z tym marnym piłkarzykiem. Chyba nie chcesz, żeby to zdjęcie zobaczyli twoi rodzice i cały świat? Nie chciałbym wtedy być w twojej skórze.
- Nie odważysz się
- Jeśli nie zrobisz tego o co cie proszę to zobaczysz czy się odważe czy nie. Aha i jeszcze jedno. Kup sobie jakąś fajna sukienką. Om 18 przyjadę po ciebie. – poinformował mnie po czym się rozłączył
Trochę się tym wszystkim przeraziłam, ale pomyślałam, że z drugiej strony on chce mnie tylko nastraszyć i pewnie wykorzystuje tylko moją naiwność. Chwile po zakończeniu tej „przemiłej” rozmowy przyszedł mi mms od niego. Bałam się go otworzyć. Było tam zdjęcie, którego głównymi bohaterami byliśmy ja i Mario. Pod zdjęciem był podpis: „spróbuj nie zrobić tego o co cie proszę, a świat dowie się o nowej miłości Goetzusia. Teraz przekonałam się, że to nie żarty. Przestraszyłam się. nie wiedziałam do czego on może być jeszcze zdolny. Postanowiłam jednak nie dać po sobie poznać, że się czymś przejmuje. W końcu byłam z mama na zakupach. Nie mogła wiedzieć, że cos mnie dręczy. Nie teraz. Wróciłyśmy do domu. Tata jak zwykle oglądał jakiś mecz. „Jak mogłam zapomnieć, ze dzisiaj gra borussia?” zaniosłam zakupy do mojego pokoju, zabrałam jakąś książkę i poszłam do taty. Usiadłam na moim ulubionym foteli, otworzyłam książkę „czytałam”. Musiałam mieć jakąś przykrywkę. Nigdy z tata nie oglądałam meczy. Ale teraz.. tam gra Mario. Jeśli to jest jak na razie jedyna możliwość zobaczenia go to będę oglądać. Kiedyś nie lubiłam piłki, ale przez Mario to się zmieniło. Mecz się skończył. Moja ukochana drużyna wygrała na wyjeździe. Wróciłam do swojego pokoju i  postanowiłam zadzwonić do Mario.
- Cześć Mario!
- Hej. Stało się coś?                                                                                               
- No, tak stało się wygraliście mecz. Dzwonię, żeby ci pogratulować.
- Dziękuje. Oglądałaś?
-  Oczywiście. Nie mogłam przegapić widoku jak kaleczysz – powiedziałam śmiejąc się
- No wiesz co.. mam focha – powiedział udając obrażonego, ale przez telefon nie za bardzo mu się to udało. Po dwóch sekundach obaj wybuchliśmy śmiechem/
- Kiedy mnie odwiedzisz?
- Nie wiem. Zobaczymy
„Mario chodź już” – usłyszałam w słuchawce Goetzego.
- Nie będę cie już zatrzymywać. Trzymaj się.
- Ty też. I pamiętaj wypuść tamta nauczycielkę.
- Tak, pamiętam wypuszczę.
- Paa
- pa. Tęsknię… - powiedziałam, lecz on chyba tego już nie usłyszał.
Usiadłam na łóżku patrząc na telefon i rozmyślając o Mario. Czemu on nie może wyjść z mojej Glowy?! Usłyszałam dzwonek sms. Był od Maćka.
„Pamiętaj. Widzimy się dzisiaj o 18.00. inaczej wiesz co”
Zaczęłam się więc szykować do tego „długo wyczekiwanego spotkania”. O 18.00 mój „chłopak” przyjechał po mnie. Rodzicom powiedziałam że jadę gdzieś z Maciejem i nie mają się o mnie martwić. Oni nie wiedzieli o naszym rozstaniu.. Wsiadłam do jego samochodu. Wtedy „mój kochany” towarzysz oznajmił, że jedziemy na kolacje do jego rodziców. Było to ostatnie miejsce, do którego miałam ochotę z nim pojechać. Bardzo ich lubię. Są przeciwieństwem Macieja, no przynajmniej tego Macieja z przed ostatnich dwóch dni. Są mili, serdeczni, zawsze uśmiechnięci, gościnni. Zawsze można było z nimi porozmawiać. Ogólnie są bardzo miłymi ludźmi. Tego wieczoru zadręczali mnie pytaniami odnośnie mojej wspólnej przyszłości z moim „chłopakiem”. Co ja miałam im mówić. Przecież my nie jesteśmy już razem. Ja go nawet nie kocham! Unikałam tego tematu jak mogłam. Dałam odpowiadać maćkowi. W sumie to nawet go nie słuchałam. Czasem jednak musiałam się odezwać. Wtedy bardzo długo myślałam nad jakąś sensowna odpowiedzią. Bardzo mi było przykro, że musiałam okłamywać jego rodziców. No ale musiałam stwarzać przynajmniej pozory, bo on miał moje zdjęcia. Ten wieczór był dla mnie męczarnią. Ok. 23 Maciej odwiózł mnie do domu. Od razu poszłam pod prysznic. Usiadłam na łóżko i pomyślałam, ze chciałabym  alby teraz był przy mnie Mario. Po chwili zasnęłam. Byłam szczęśliwa, że ten dzień nareszcie dobiega końca.
________________________________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział :) Bardzo dziękuje wszystkim, którzy to czytają i komentują. Czytanie waszych komentarzy daje wiele radości :) Co do długości rozdziałów ja i moja przyjaciółka postaramy się pisać dłuższe, ale nie obiecujemy ;p 
Jak emocje po meczu? Nasze kochane pszczółki wygrały 4;2 :) Czy tylko nas zdziwiły dwie bramki Juliana? :D

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 10


-wstawaj bo zaśpisz! - gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nas sobą mojego tatę
-Która godzina?
-7:20 wstawaj szybko i się ubieraj!

Nie miałam ochoty iść dzisiaj do szkoły. Wolałam być w domu kiedy mama wróci ze szpitala. Na moje szczęście okazało się, że mój polonista zachorował i wypadły nam 2 ostatnie lekcje. Mama i tak na pewno jest już w domu. Może czas jej powiedzieć,  że ja i Maciek znów jesteśmy razem. Zaraz po lekcjach udałam się do mieszkania mojego chłopaka. Nie miałam problemu z wejściem do środka, ponieważ Maciek dał mi klucze. Gdy weszłam do środka zamurowało mnie. Zobaczyłam mojego chłopaka całującego się z jakąś blondyną.

-co się tutaj dzieje?! - krzyknęłam
-Co ty tutaj robisz?! - zapytał Maciek
-Zapomniałeś?! Dałeś mi klucze?!
-A no fakt.
-Kim ona jest? - zapytała blondynka, schodząc z kolan mojego chłopaka
- Kim ja jestem? To chyba ja powinnam zadać pytanie kim ty jesteś?
-to..to moja dziewczyna – powiedział chłopak
-jak możesz jechać na 2 fronty?! - krzyknęła dziewczyna. Przez chwilę miałam wrażenie, że ona tak jak ja się okłamywana. Jednak myliłam się.
-Nie odgrywaj takiego niewiniątka.
-Co masz na myśli – zapytała ze zdziwieniem
-dobrze wiem, że masz chłopaka – powiedział Maciek z uśmiechem
-Skąd wiesz?
-Nieważne
-tak, mam chłopaka, ale proszę się nie mów mu o mojej zdradzie. Strasznie go kocham. - powiedziała ze łzami w oczach.
-Jasne...kochasz go i sypiasz ze mną.

Słuchałam ich rozmowy. Nie byłam w stanie się odezwać. Wydusiłam tylko
„mówiłeś, że mnie kochasz.. to koniec!”. Wybiegłam z jego mieszkania rzucając w niego kluczami. Usłyszałam tylko jego krzyk za mną:

-to jeszcze nie koniec! My jeszcze ze sobą pogadamy!

Biegłam do domu najszybciej jak tylko mogłam. Przed wejściem do domu wzięłam 3 głębokie wdechy, otarłam łzy i poprawiłam makijaż. Mama nie mogła wiedzieć, że płakałam. Dopiero co wyszła ze szpitala. Nie mogła mieć teraz problemów ze mną.

-cześć mamo. Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam – powiedziałam rzucając się mamie na szyję.

Spędziłam z mamą jakieś 3 godziny. Mama zaprosiła mnie na zakupy. Stwierdziłam, że to świetny pomysł. Spędzę z mamą trochę czasu, a do tego przynajmniej na kilka godzin zapomnę o Maćku. Wieczorem położyłam się spać. Usnęłam od razu.

_________________________________________________________________________________


Dziś Borussia zmierzy się z Malagą. Pomimo problemów z wyjściową 11 mam nadzieję, że chłopcy pokażą na co ich stać. Wierze w ich wygraną. Jak wasze emocje przed meczem? Heja BVB!
Jeśli tutaj jesteś zostaw po sobie komentarz. To bardzo motywuje. :)